Rollercoaster – czyli życie z chorą tarczycą

Życie z chorą tarczycą to niekończący się rollercoaster. To ciągłe wzloty i upadki w najgorszym z możliwych tych słów znaczeniu. I bynajmniej nie jest to wymówka a stwierdzenie faktu. Pewnie ktoś kto to tego nie doświadczył raczej nie uwierzy, no ale cóż, tak właśnie jest.

Z moim czytelnikami znam się nie od dziś. Wiecie, że choruję zarówno na niedoczynność tarczycy, chorobę Hashimoto i insulinooporność. Pewnie ze względu na wiedzę medyczną jest mi z nimi łatwiej walczyć. Na ogół nie pamiętam o ich istnieniu – co zawdzięczam swojej dyscyplinie, samozaparciu i pracy specjalistów jak np. mój Lekarz Endokrynolog, Dietetyk czy Trener Personalny.

Ale przychodzi czasem dzień taki jak dziś, że zaczynam wszystko od nowa – jakbym właśnie dowiedziała się o diagnozie, jakbym uczyła się jeszcze raz jak walczyć z tym ustrojstwem.

Bo dziś piszę mając naprawdę sporą NADczynność. Dokładnie tak nadczynność tarczycy – którą znoszę gorzej niż niedoczynność i której szczerze mówiąc za grosz nie rozumiem.

Wszystkie objawy niedoczynności znam od lat z własnego doświadczenia, nauczyłam się słuchać własnego ciała, obserwować objawy które mówią że za chwilę będzie się dziać źle – że trzeba iść na badania, umówić się do Lekarza (mimo że planowo mam jeszcze miesiąc lub dwa). Ale czasem zdarza się jak dziś, że przegapię, nie zauważę i nie posłucham samej siebie. Mam na to szczerze mówiąc milion wymówek.

Ostatnie miesiące były najtrudniejszym czasem w moim życiu. Obfitowały w wiele złych wręcz tragicznych doświadczeń. Tak naprawdę nie było szans, żeby nie odbiły się one na pracy i tak już dysfunkcyjnej tarczycy.  

Kilka miesięcy temu ze względu na wyniki badań po konsultacji z Endokrynologiem zwiększyła się moja dawka Lewotyroksyny. Wtedy dobrana idealnie. Dziś zdecydowanie za duża.

W zasadzie powinnam się cieszyć bo może wracam do siebie, zawsze to fajnie że Lekarz zaleci zmniejszenie dawki. Tylko we mnie dziś jest głównie złość (tak, wiem, że to objaw nadczynności).

Czy mogłam temu zapobiec?

Tak. Dokładnie tak. Wystarczyło przy pierwszych niepokojących objawach iść na badania. Umówić się do Lekarza.

Czy sama jestem sobie winna?

Pewnie tak. A przynajmniej tak się z boku wydaje.

Ale są w życiu sytuacje w których nie myśli się o sobie. W których nie ma czasu a może i sił zastanawiać się nad tym jak się czuję i czemu tak jest. Zdarza się, że nie uda się powiązać objawów z potencjalną przyczyną.  Aż w końcu jest też tak że chce się mieć po prostu święty spokój.

Tyle że to nigdy nie jest rozwiązanie.

Z tej mojej dzisiejszej opowieści wynika kilka ważnych wniosków:

  1. W przypadku chorej tarczycy nigdy nic nie jest raz na zawsze. To że leki dziś są dobrane idealnie nie znaczy wcale że za pół roku ta dawka będzie nadal idealna. To zależy od stresu jaki na nas spada, stylu życia który prowadzimy, diety i wielu innych czynników. Dlatego niesamowicie ważne jest robienie regularnych badań i chodzenie na wizyty kontrolne.

  2. Życie z chorą tarczycą to niekończący się rollercoaster – i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. I nie chodzi o sam ogromny wpływ na samopoczucie. Tu nigdy nic nie jest na zawsze – żeby jechać po płaskim trzeba mieć w sobie wiele uważności, sumienności i przede wszystkim świadomości że tak może być, że trzeba nad tym zawsze czuwać i monitorować.

  3. Nigdy nie traktuje swojej choroby jak wymówki. Zawsze dążę do tego żeby nie pamiętać, że coś mi jest. Można to wszystko wypracować dietą, spokojem, aktywnością, dobrze dobranymi lekami. Ale czasem jest naprawdę trudno. Czasem w najgorszych momentach kiedy jest i tak już trudno, okazuje się że trzeba zacząć jeszcze raz, że trzeba czekać na efekt działania który nie pojawia się nazajutrz. Jest po prostu cholernie trudno.


    Dlatego bądźmy wobec siebie wyrozumiali. Wobec samych siebie. Niestety albo właśnie stety nic nie trwa wiecznie. I u nas też będzie jeszcze dobrze.

    Przynajmniej ja się teraz tego trzymam.


Magda

Doktor Hashi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *